Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kruk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kruk. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 października 2014

Ubek czyta Tacyta


Sejf 3. Gniazdo Kruka
Tomasz Sekielski

Wydawca: Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o.
 

Rok Wydania: 2014


Nie minęły jeszcze dwa lata od brawurowego debiutu powieściowego Tomasza Sekielskiego, popularnego dziennikarza i reportera, a światło dzienne ujrzała trzecia już jego książka beletrystyczna. „Sejf 3. Gniazdo Kruka”, bo o niej właśnie mowa, to zwieńczenie szpiegowskiej trylogii z tajemniczymi skrzyniami Saddama w tle.  Jak więc nie trudno się domyślić, domknięte i dookreślone zostały w niej wątki zadzierzgnięte w dwóch poprzednich (Sejf i Obraz kontrolny) częściach, których znajomość, na szczęście dla czytelnika, który niefrasobliwie sięgnął po "Gniazdo Kruka", nie czytając poprzednich, nie jest warunkiem koniecznym, by cieszyć się lekturą. Wydarzenia opisane w poprzednich częściach zostają nam bowiem zgrabnie przybliżone w kilku retrospekcjach i możemy spokojnie delektować się akcją. A jest się czym delektować, bo książka Sekielskiego to sprawnie napisane czytadło z rodzaju thrillera political fiction. Czytadło nie jest tutaj określeniem pejoratywnym, tym bardziej, że trudno posądzać Sekielskiego o grafomańskie aspiracje do bycia literatem, jest po prostu autorem skrojonego zgodnie z kanonem dreszczowca. Podstawową więc zaletą „Sejfu” jest jego wartka akcja, która toczy się wielotorowo i na kilku płaszczyznach czasowych. Osią fabularną jest próba zdekonspirowania tytułowego Kruka, rosyjskiego szpiega, działającego na szczytach władzy w Polsce jesienią 2009 roku, w retrospekcjach cofamy się jednak aż do początków XX wieku do porewolucyjnej Rosji. Sięgając po wydarzenia i postaci historyczne, takie jak Lenin, Stalin czy sławetny rosyjski fizjolog Pawłow, kreśli Sekielski ciekawy obraz próby wykreowania idealnych agentów, wywodzących się z jednostek specjalnie zaprogramowanych, by wykonywać polecenia przełożonych w sposób automatyczny, wyzuty z refleksji czy etycznych wątpliwości. Przywodzi to na myśl nie tylko sowieckie próby przeniesienia badań nad odruchami zwierząt na manipulowanie zachowaniami ludzi w takich aspektach jak hipnoza, telepatia czy jasnowidzenie, ale też eksperymentalne działania elitarnej amerykańskiej jednostki paramilitarnej opisanej w kapitalnej książce „Człowiek, który gapił się na kozy” Jona Ronsona.

Głównym jednak wątkiem „Gniazda Kruka” jest batalia o bezcenny ładunek zwany skrzyniami Saddama, jaki udało się ukradkiem przywieźć z Iraku naszym służbom specjalnym. Cenny nie tylko literalnie, z powodu gigantycznej ilość sztabek złota, ale także z uwagi na dokumenty szalenie istotne z punktu widzenia wojny wywiadów. Dostępu doń chronią przedstawiciele głęboko zakonspirowanej jednostki rekrutującej się z byłych agentów bezpieki, dobrych ludzi - jak sami o sobie mówią – o duszach czarnych jak bezgwiezdna noc. Przeciwko sobie mają potężne siły reprezentowane przez Wielkiego Likwidatora i panią (sic!) premier. Niejako w konfrontacji do ciemnych sił jakie opanowały szczyty naszej sceny politycznej, ustawieni są dzielni i bezkompromisowi dziennikarze ( tutaj dostaje się przy okazji miałkim marionetkowym prezenterom)  oraz dzielne orły temidy w osobach znamienitego mecenasa i jego córki o kontrowersyjnej ( jak się okaże bardzo medialnej) orientacji. Z tego starcia nikt nie wyjdzie bez uszczerbku, nie tylko na wizerunku, ale także na zdrowiu. Trup też ściele się gęsto, jak przystało na rasowy thriller. A skoro jest przemoc, musi być też i seks i to taki z pierwszych stron tabloidów. Nade wszystko jednak jest wszechogarniająca i obezwładniająca żądza władzy, będącej celem absolutnym i ostatecznym. „Żądza władzy jest najgorętszym ze wszystkich uczuć” cytuje Tacyta Wielki Likwidator przemierzający służbową limuzyną nocne ulice stolicy po upojnym wieczorze w ramionach pani premier. 

Chwaląc dynamiczną, wielowątkową narrację Sekielskiego, nie sposób nie wytknąć mu kilku mankamentów, które w mojej opinii, nie zagrały jak należy. Chodzi o próby dopełnienia niektórych scen wstawkami jakby żywcem wyciętymi z magazynów dla gentlemanów, jak chociażby te, gdzie poznajemy parametry smakowe wyszukanych alkoholi, bukiety kosmetyków, czy wreszcie składniki wyszukanych potraw, których entuzjastami okazuje się być większość postaci, całkiem przekonująco zresztą skrojonych przez autora. To oczywiście przysłowiowa jeno łyżeczka dziegciu, w bardzo dobrze skomponowanej i jako się rzekło, dającej czytelnikowi mnóstwo przyjemności, powieści. Czytelnicy lepiej rozeznani w meandrach rodzimej sceny politycznej, odnajdą w „Sejfie” sporo analogii do postaci z życia publicznego wziętych, co wspomnianą przyjemność może tylko spotęgować. Może też spowodować odwrotny efekt. Wszak bijąca z kart książki refleksja na temat wpływu służb specjalnych na życie nas, szarych obywateli, jest w gruncie rzeczy szalenie przytłaczająca i świetnie puentuje to jeden z bohaterów, gdy grozę PRL-owskiej permanentnej inwigilacji i życia w lęku przed podpadnięciem władzy ludowej określa mianem sielanki w porównaniu do „uroków” obecnej III RP.

"Gniazdo Kruka” to porządny, krwisty kawał literackiego steka. Czuję się nasycony i chętnie sięgnę po kolejne, nie tylko beletrystyczne, propozycje Tomasza Sekielskiego. Przygotowałem już na tę okoliczność butelkę kilkuletniego Burbona z wyczuwalnymi nutami gruszki i jabłka, uzupełnionymi (a jakże!) kwiatowym aromatem z posmakiem miodu i przypraw.

*****
za egzemplarz recenzencki pięknie dziękuję portalowi sztukater.pl